Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieprawdopodobne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieprawdopodobne. Pokaż wszystkie posty

23 sierpnia 2012

Zaczęłam wieczorami biegać.

Okazało się, że najsłabsze mam mięśnie na... plecach, tam największe miałam po pierwszym dniu zakwasy.

Dziwne, przecież nie biegałam na plecach... :)
21 maja 2011

A do końca świata zostało 9 godzin.
21 maja 2011

Widzieliście kiedyś Kłapouchego w jego Ponurym Zakątku? To znaczy, widzieliście kiedyś go na ilustracji, nie na żywo? 

Jeśli tak, to łatwo wyobrazicie sobie mojego psa, kiedy o coś prosi. Nie, nie piszczy. Nie, nie macha łapką. Staje w kącie, zwiesza łeb i tak stoi. czasem w najbardziej odległym kącie mieszkania od tego, w którym ja się znajduję. 

I właśnie stoi tak od 15 minut na balkonie. I o co jej chodzi nie wiem - miski ma pełne i własnie wróciłyśmy ze spaceru.

Pewnie Weltschmerz. 
8 maja 2011

Dziwny poranek. Żadna z trzech umówionych ze mną osób, nie mogła się ze mną spotkać.

Osoby te się nie znają i umówione były w trzech rożnych sprawach o trzech róznych porach.

Ech...

Idę w las!
3 października 2010

I kolejny tydzień za mną.

Najpierw byłam chora ze zmęczenia. Odżywiłam się, odespałam i wróciłam do żywych.

Poza tym pracowałam, pracowałam i pracowałam.

To tyle o moim interesującym życiu.
26 września 2010

W tak zwanym międzyczasie miałam urodziny.

Dostałam z tej okazji więcej, niż mogłam się spodziewać.

I nie mam na myśli materialnych prezentów, bo te oczywiście cieszą, ale największą radość sprawiły mi różne niespodzianki. A było ich trochę.

Najpierw Martka zaatakowała mnie tortem, który cichaczem zostawiła pod moimi drzwiami.

Potem z Sao Paulo zadzwonił Filipe, mój najfajniejszy na świecie kuzyn.

Potem miała być niespodzianka, którą położyłam przez swoją asertywność - przepraszam jeszcze raz :).

Wczoraj był konkurs, który musiałam wygrać, żeby dostać prezent - nie wygrałam, ale prezent dostałam i tak - wiklinowy koszyk, a w nim: kiełbasę zwyczajną, słoik papryki konserwowej, konserwę tyrolską, seler naciowy i tackę włoszczyzny.

A potem zamówiliśmy pizzę i pan dostawca razem z pizzą przyniósł prezent właściwy. Oprócz napiwku dostał siarczystego buziaka w policzek.

A potem jeszcze dostałam kartkę z życzeniami.

I prezentację w Powerpoincie na swój temat.

Oraz dyplom ukończenia Wyższej Szkoły Rybologii.

Dzięęęęęęęęęęęęęęęęę- kuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu- jęęęęęęęęęęęęęęę!
16 września 2010

Dotychczas myślałam, ze różne dziwne i śmieszne (nie mylić z zabawne) rzeczy, które dzieją się w moim miejscu pracy, dostrzegane są jedynie przez pracowników.

Otóż, jak się dziś okazało, nie.

Klienci też są spostrzegawczy.

Z tego powodu nie mogę przestać się śmiać. A pracę skończyłam 5 godzin temu.

Scena jak z "Dyzmy".
24 sierpnia 2010

Praca w pracy wre.

Są jednak tacy, którzy za wiele nie pracują, za to prowadzą śledztwo mające na celu wyjaśnienie bardzo tajemniczej sprawy: dlaczego Ola (i nie tylko ona) chodzi robić siku własnie do TEJ toalety, a niej do INNEJ.

Coś czuję, że jutro nastąpi ciąg dalszy dochodzenia, bo z nudów trzeba się czymś zająć.


10 lipca 2010

Całą zimę wszyscy narzekali na to, że jest zimno i mówili, że cudownie by było powygrzewać się na słońcu.

Potem w maju i czerwcu wszyscy narzekali na deszcze, powodzie, chmury. I mówili, że cudownie by było powygrzewać sie na słońcu.

Przyszło słońce, wakacje, gorący lipiec i wszyscy narzekają, że do dupy jest słońce i fajnie by było, jakby była zima.

Ja za wami ludzie nie nadążam.

Tak, zgadzam się, że jest baaaaaaardzo gorąco i że bez klimy ciężko przetrwać, ale kurde no, przez pół roku własnie o to wam chodziło chyba, nie? Marzenia wam się spełniły, haloooooooooo!

A może, po prostu jest temat do narzekania, temat pod ręka, tuż tuż. I szkoda nie skorzystać.


Tradycja

8 lipca 2010

Tradycja rzecz święta, jak to mówią.

Mam urlop? Mam. Jestem chora? Jestem.

No.

Czyli wszystko na swoim miejscu.

Dzisiejszy dzień

10 czerwca 2010

Dzisiejszy dzień to jeden wielki chaos.

Totalny brak organizacji i wszystko na ostatnia chwilę.

I propozycja, żebym poszła dziś popracować na łąkę.

Że nie skomentuję.

Faceci

9 czerwca 2010

Faceci to się na wielu rzeczach nie znają po prostu. W zeszłym roku, kiedy kupowałyśmy hurtowo apaszki w kolorach amarant, chaber, szmaragd - Kasztanu stwierdził, że takie kolory nie istnieją. Jest różowy, niebieski i zielony. (Jest Lądek, Lądek Zdrój.)

Dzisiaj, kiedy Karolec stwierdziła, że pewna mgiełka do ciała z awokado jest całkiem niezła, Kasztanu wzruszył ramionami, prychnął, westchnął, sapnął i stwierdził: "Mgiełka z awokado? Chyba was porąbało."

A kobieta, Kasztanu, potrafi nawet awokado na mgiełkę przerobić.

We love you anyway.

Już zawsze

17 maja 2010

Już zawsze będę brała ze sobą telefon, nawet na najkrótsze wyjścia z domu.

Tak trudno namówić przechodniów, żeby zadzwonili po pogotowie do leżącego w błotnistej kałuży mężczyzny.

Miejscowego żula nabombionego na amen.

Ale kurde człowieka, nie?

Świat jest fajny


1 kwietnia 2010

Świat jest fajny i ma poczucie humoru.

Od poniedziałku pilnujemy z Rafałem tego, co jemy, żeby trochę schudnąć.

Wczoraj Rafał dostał prezent od swojego pacjenta.

Ptasie mleczko. Całe dwa kilogramy.

Obraziła


30 marca 2010

Obraziła się dziś na mnie kursantka. Bo jej zwróciłam uwagę, że gada po polsku. I najpierw siedziała naburmuszona jak dziecko, potem nie chciała robić ćwiczenia, a potem wstała i poszła sobie.

Kursantka ma 35 lat. Uczę ją od prawie dwóch lat.

Trochę-śmy z resztą grupy zostali z opuszczonymi szczękami.

Wiosna nadeszła


24 marca 2010

Wiosna nadeszła - powróciły kolory. Szczególnie na moje biurko w pracy, które zażółciło się od karteczek. Żebym nie zapomniała pamiętać o różnych ważnych rzeczach, których jest więcej i więcej...

Dzieją się rzeczy


18 marca 2010

Dzieją się rzeczy różne wokół.

Agul spędza czas w szpitalu w oczekiwaniu na badania. Służba zdrowia się nie śpieszy, a Agul rozmyśla.

Gretek chodzi na ćwiczenia z paniami po sześćdziesiątce i sapie. A panie są od niej sprawniejsze.

Poza tym stopniał śnieg już prawie całkiem i zrobiło się cieplej. I nadzieja pojawiła się na spotkanie jakieś, kiedyś, w cieplejszy wieczór, zupełnie na zewnątrz.

Przybywa nam dzieci dookoła, co bardzo jest fajne i strasznie mnie cieszy.

Krzesło-konfesjonał cieszy sie wielką popularnością. Szczególnie upodobał je sobie Kasztanu, który spożywa na nim buły i wypija soczki z Tymbarku, a pod zakrętkami tychże znajduje frapujące pyta

A poza tym norma- zmęczenie i głupawka.

Cóż, życie


9 marca 2010

Cóż, życie stawia przed nami wciąż nowe zadania. Tym razem postanowiło posłać Gretka i Agula na L4. Równocześnie.

Nowa sytuacja sprawiła, że Natalee zbladła i znacznie przycichła. Zdołała wyszeptać jedynie: Ola, ja nie chcę... Ma dziewczyna przyśpieszony kurs dojrzewania pracowego.

Gretek dała przykuć się do łóżka i majaczy pod wpływem zastrzyków. Agul leczy gardło. A ja cierpię w samotności...

Zdrowiejcie kobity!