18 stycznia 2007 Drzewne kocury
18 stycznia 2007 W ryj, Ingen, to chyba za mało...

Zbigniew Piekarski ma 47 lat. Jest absolwentem teologii i politykiem łódzkiego PiS. Dyrektoruje wydziałowi spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. W pracy godzinami słucha Radia Maryja."Flirt", jak nazywa sytuację Piekarski, trwał ponad rok: od 2005 do 2006 r.
Koń, jaki jest, każdy widzi
Prasówka poranna przy kawce. Az się w srodku zagotowałam. Otóż:
"Amnestia maturalna jest sprzeczna z konstytucją, ale amnestionowani zachowają świadectwa - orzekł wczoraj Trybunał Konstytucyjny. Minister Giertych chce bronić amnestii.
- Orzeczenie przyjmuję z pokorą, choć się z nim nie zgadzam. Jeśli popełniłem błąd, to w dobrej wierze - mówił wczoraj minister Giertych. Nazwał orzeczenie "nadgorliwością w obronie praw obywatelskich". I zapowiedział, że będzie walczył o utrzymanie amnestii przy życiu. - Jeśli Sejm nie zgodzi się jej dopisać do ustawy o systemie oświaty, to nie wprowadzę w 2009 r. obowiązkowej matury z matematyki - zagroził. Minister uważa, że bez amnestii zbyt wielu maturzystów nie zda matury, bo obleje matematykę. A maturzystom, którym już podarował świadectwo, powiedział ze śmiechem: - Gratuluję zdanej matury!"
Żenada. Nie skomentuję, bo kulturalnie nie potrafię. Brawo! Czy ktos w MEN zadał sobie pytanie jak czują się Ci, którzy na swoją maturę uczciwie cięzko zapracowali? Wychodzi na to, ze w Polsce naszej przecudnej uczyć się nie trzeba, zeby dostać swiadectwo. A minister moze mieć prawo w dupie. Super. Bajer. Rewelacja.
Proszę, nie...
13 stycznia 2006 A jest w języku polskim takie krótkie słowo: "przepraszam", które może być pięknym wstępem do tego, zeby przyznać się publicznie do publicznie popełnionej gafy lub błędu. Wolę to niz traktowanie mnie jak debila i wmawianie mi, ze mlodzi ludzie na zdjęciu, wyciągający łapy w gescie Sieg Heil, wcale tego gestu nie popełniają tylko zamawiają 5 piwek dla siebie i kompanów. Ja tak nie zamawiam i w zyciu nie widziałam kogos, kto by tak robił. Jeżeli osoba zajmująca wysokie stanowisko w hierarchii koscielnej ma na sumieniu grzech współpracy z UB, niech otwarcie się do tego przyzna, gdy go o to pytają, a nie wmawia, że nie bo i tak się wyda. Jak się Panu Premierowi tudziez bratu jego Prezydentowi wyrwie "Spieprzaj dziadu", albo "Tylko nie od tej malpy w czerwonym" niech powiedzą, ze ich poniosło, a nie zwalają na lapsusy, naduzycia semantyczne i fakt, ze tak sobie tylko prywatnie rozmawiali (przy włączonych mikrofonach i w obecnosci słuchających ich dziennikarzy?). Niech rolnik z opaloną twarzą nie mówi publicznie na kobietę, która ma zrobiony manicure, że jest gąską wypindrowaną i niech nie pyta z przekąsem czy prostytutkę da się zgwałcić.
dwa zero zero siedem
3 stycznia 2007Już zaraz będzie za rok...
31 grudnia 20061. Żeby pogoda zawsze była taka jak trzeba.
2. Żeby dali podwyżkę w pracy.
3. Żeby mieć czas na kino, aerobik i takie tam.
4. Żeby nie tyć od byle małego ciasteczka.
5. Żeby fryzjerka zawsze ostrzygła tak, jak trzeba.
6. Żeby ten, co obok spi nie chrapał tak głosno.
7. Żeby ten co spi obok zawsze juz tam chciał być..
Wszystkiego dobrego
Tak jakoś, jesiennie i smutno...
16 grudnia 2006Przełożył: Stanisław Barańczak
To nie ja...
I tak będę oglądać
15 grudnia 2006Wiadomosci porannych ciąg dalszy: "Zmianie godziny nadawaniu ulegną przede wszystkim główne talk-shows, czyli „Kuba Wojewódzki” i „Szymon Majewski Show”. Ten pierwszy nadawany dotąd w niedzielę ok. godz. 22 w styczniu i lutym 2007 r. emitowany będzie we wtorki ok. godz. 23.15. Zamiast „Kuby Wojewódzkiego” w niedzielę pojawi się serial „Detektyw Monk”. Zaś nadawany w poniedziałek o 21.30 „Szymon Majewski Show” pojawi się tego samego dnia, ale godzinę później."
Na co mi to było...?
15 grudnia 2006Nowy przepis zostanie najprawdopodobniej ogłoszony jeszcze zimą. A nowe rozwiązanie ministra Giertycha może obowiązywać już od nowego roku szkolnego. W MEN powstaje rozporządzenie w tej sprawie. Religia będzie wliczana do średniej ocen i może wpłynąć na wynik na świadectwie."
Nieeeeeeeeeeeeeeee.................
2. nie chce mi się chodzić do pracy
3. popołudniowe ciemnosci doprowadzaja mnie do szału
4. chce mi się wciąż spać
5. wino wieczorem nie cieszy tak jak latem
6. byle do swiąt (jeszcze 12 razy trzeba pójsć do pracy)
Trochę nie wiem co powiedzieć...

Mogę prosić?
Pass me the f***ing light, Sir....
15 listopada 2006Dla rozweselenia ogółu, rzecz wyczytana w Gazecie Wyborczej, otóż w Kanadzie pewien pan profesor ma przepisaną terapię marihuanową, ponieważ cierpi z powodu choroby stawów. Dawniej musiał w czasie pracy palić blanty w sraczyku, tak, żeby nikt nie widział, ale teraz władze uczelni pozwoliły mu palić je legalnie w pracy. W Kanadzie mozna uzywać marihuany do celów leczniczych. Gram kosztuje tam 5 dolarów kanadyjskich. Czyli jakies 12 złotych.
Ech, na tym Zachodzie to mają się fajnie.... może by tak do Kanady...? No bo u nas w pracy są te cholerne czujniki wykrywające dym...
Żyjemy w kraju o nazwie: Prima Aprilis

8 listopada 2006
Nie wierzę!
Podanie

Niniejszym zwracam się z uprzejmą prosbą do Najwyzszego Zarządu Pogodą o przesunięcie inauguracji zimy na termin późniejszy. Równoczesnie pragnę nadmienić, ze każdy termin po 10 listopada będzie odpowiedni, jest to bowiem dzień, w którym otrzymuję comiesięczne pobory, zwane potocznie wypłatą. Suma, jaką spodziewam się otrzymać w/w dnia wystarczy mi na zakup butów, czapki, szalika i rękawiczek, których w chwili obecnej nie posiadam. W związku z powyższym jest mi zimno i strasznie mokro w szłapki w moich znoszonych juz nieco adidasach (dodam, że wkrada się tu również element tzw. obciachu - po prostu wygladam jak debil w tych adidasach w taką pogodę). Rękawiczek nie posiadam z powodu, że w zeszłym roku się mi podziurawiły na palcach, a szalika nie umiem znaleźć.
Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prosby łącząc wyrazy szacunku i zywiąc nadzieję na wyrozumiałosc.
Z poważaniem
Ola Bez Butów (nie szewc)
Ja Wam powiem jak to było...




1 listopada 2006
Pan ojciec Pana Romka Wielkiego Edukatora twierdzi, że ludzie żyli w tym samym czasie, co dinozaury. Cały wykształciuchowy swiat podniósł nagle wrzawę, ze jak to, ze Pan Ojciec niedouczony, ze to nieprawda, ze jak mozna dzieciom naszym, polskim, katolickim taką ciemnotę wciskać. A ja Wam powiem, wykształciuchy, ze racji nie macie. Pan Ojciec Pana Ministra Edukatora Romka jest uwaznym obserwatorem swiata go otaczającego, a wiedzę o nim czerpie z mass mediów i innych osiągnięć nowoczesnej cywilizacji, a w szczególnosci z wynalazku zwanego kinem. I on wie, ze ludzie dawno dawno temu, w epoce kamiennej, trzymali małe dinozaurki, zeby te chroniły ich domostwa przed złodziejami, a ogromne, wielgachne dinozaurzyska pomagały podnosić wielkie ciężary na placach budowy. A ludzie w tamtych czasach mieli takie samochody z kamiennymi kołami i jak chcieli je zatrzymać to hamowali piętami. Na dowód tego załączam zdjęcia.
Dla wszystkich...
Ach, jak cudownie!
Girl power...?

Polak - człowiek. Polka - taniec. Japończycy - ludzie. Japonki - klapki. Fin - człowiek. Finka - nóż. Ziemianin - człowiek. Ziemianka - taka chatka. Węgier - człowiek. Węgierka - śliwka. Graham - pisarz. Grahamka - bułka. Czesi - ludzie. Czeszki - komunistyczne obuwie, które nosiło się na lekcjach w-f.
Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa (płeć nieznana), koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem. Bawarka - herbata. Rumun - chłop jak każdy inny. Rumunka - tirówka. Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką. Walijczyk - człowiek. Walijka - pieszczotliwe określenie kijabaseballowego. Kanadyjczyk - człowiek. Kanadyjka - rodzaj kajaka.
Szkoła naszym drugim domem...

27 października 2006
Zobaczyłam w gazecie zdjęcia tych dowcipnisiów. Takie małe kurczaki z dziecinnymi buziami.
Reforma szkolnictwa nie daje jak widać pożądanych rezultatów, a to co dzieje się w gimnazjach, to równia pochyła. Wprowadzenie ochroniarzy do szkół, bramek do wykrywania metali przy wejściach to nie rozwiązanie. Pomysł Najjaśniej nam Panujących - Premiera i Ministra Edukacji, aby stworzyć szkoły specjalne dla niebezbiecznych uczniów, w których pracowaliby byli wojskowi też wydaje mi się nienajlepszy.
Rozwiązanie to zmniejszenie liczebności klas po to, żeby każdy nauczyciel miał szansę dotrzeć do wszystkich uczniów. Uczenie w trzydziesto- lub nawet czterdziestoosobowych klasach to nieporozumienie. To "odbębnianie" lekcji, a nie jej prowadzenie.
Na właściwą, sensowną reformę polskiego systemu edukacji muszą znaleźć się pieniądze w budżecie, bo jeśli ich nie znajdziemy, to niedługo strach będzie wyjść z domu po 20.00.
Hurra! Ktoś to czyta!
Przy porannej kawie wyczytane...

19 października 2006
"Dyrektor młodzieżowego publicznego Radia BIS chce karać dziennikarzy - jeśli na antenie powiedzą Święto Zmarłych zamiast Dzień Wszystkich Świętych mają zapłacić tysiąc złotych."
Taaaa... Ja proponuję karę śmierci dla każdego odwiedzającego cmentarze, który w ten dzień powie Święto Zmarłych.
Nie podoba mi się

A w supermarkecie obok mojego bloku już można kupić bombki, sztuczne choinki, łańcuchy i inne ozdoby.
Halo! Jest dopiero październik! Dopiero połowa października!
Panie i Panowie specjaliści od tego jak sprzedać wszystko i każdemu! Znowu perfekcyjnie zabijecie we mnie radość Bożego Narodzenia. Do 24 grudnia te bombki to mi się już tak opatrzą, że na samą myśl o świętach będzie mi niedobrze...
Amerykancka kultura w końcu, czego ja w sumie chcę...?
Już tu jest...
Byle do czerwca...

Dwa tygodnie mnie tu nie było. Nie miałam siły. Wracam z pracy i tępo patrzę w ścianę, to jedyny wysiłek, na jaki mnie stać. Wieczorem mam mózg z mokrej waty. Zero iskrzenia. Zero myśli. Zero chęci na cokolwiek. Byle do czerwca, byle do wakacji. Wieści nowych i interesujących nie mam. Poza tym, że kolejna osoba, którą znam wyjeżdża zagranicę. Nie nastraja mnie to zbyt pozytywnie, ale cóż, takie czasy, dobrze, że ma siłę działać i coś w życiu zmienić. To moja szwagierka (ble, nie lubię tego słowa), tzn. żona mojego przyrodniego brata. Mają 10 letnią córkę, małe mieszkanie, rozlatujące się auto. Mam nadzieję, że im się uda. I nie chodzi mi o pieniądze. Ale może uda im się spędzać razem popołudnia, bo od 10 lat im się to nie udaje. Oboje zasuwają na zmiany. I chociaż mam wielki szacunek do pracy mojego brata (jest strażakiem), to nie dziwię mu się, że chce zmiany.
Dziś niespodziewanie Rafał przywiózł mi mojego ulubionego batonika do pracy. W drodze ze szkoły do jego pracy. Nie musiał wcale. Świat jest super!
Love is all around
Z dobrych wiadomości mam jeszcze taką, że dziwnym trafem mogę używać literki "ś" i nic mi się nie kitwasi, tak więc myślę, że zagości tu ona na dłużej.
Życzę Wam wszystkiego dobrego tej jesieni; uśmiechajcie się pomimo deszczu i za długich wieczorów i tego, że wciąż nie ma na nic czasu ani pieniędzy.
Nie ma o czym gadać...

Co tu dużo gadać, zaczęło się. Znów nie mamy czasu dla siebie, widujemy sie tylko wieczorami i to na króciutko, bo zawsze któres z nas padnie pierwsze. Na szczęscie przegadalismy to ostatnio bardzo dokładnie i doszlismy do wniosku, że trzeba to zmienić. Zmienimy na pewno, ta chwila jest coraz bliżej. Po miesiącach wahań i kombinowania jak zmienić obecną sytuację tu na miejscu, doszlismy do wniosku, że na to nie mamy ani czasu ani siły i nie widzimy sensu. Pewnie znajdą się osoby, które stwierdzą, że to najprostsze wyjscie, tak uciec teraz, kiedy jest najtrudniej, niektórzy pewnie stwierdzą, że to tylka taka moda, a my jak te barany robimy bez zastanowienia to, co robi większosć. Każdy ma prawo do swojego zdania. Każdy też ma prawo żyć tak, żeby mieć chociaż trochę czasu dla siebie i swoich najbliższych. A my nie mamy. I wcale nam się to nie podoba.
Jesli wiesz, co chcę powiedzieć...
Make love not war?

14 wrzesnia 2006
Usłyszałam własnie w radiu wiadomosć (potwierdzoną przez Agencję Reutera), że bliźniaczy brat Pana Prezydenta Kartofla podczas wyżebranej wizyty u Pana Prezydenta Największego Mocartstwa Ever zadeklarował, że Polska wysle do Afganistanu 1000 żołnierzy. Na własny koszt. To znaczy na koszt podatników. Czyli mój.
Ratunku! Dlaczego ktos decyduje za mnie na co przeznaczy moje pieniądze? A może Mr Potato nie wie na co wydawać?
Panie Prezydencie, nie ważne jak bardzo będzie się pan podlizywał, Ameryka ma nas w dupie!
Podróż moich nie-marzeń...

Dzis miałam nieprzyjemnosć jechać pociągiem. Podróż miała zająć 15 minut. Jechałam półtorej godziny. Lubię przygotować się do przejażdżki zawczasu, sprawdziłam zatem rozkład jazdy w Internecie. Hm, cóż, okazało się (gdy wchodziłam na "dworzec"), że rozkład jazdy w Internecie i rozkład jazdy na tablicy, która wisi na scianie "dworca" to nie to samo. Oczom mym ukazał sie tył pociągu. Tego, którym zamierzałam jechać. Pani z okienka kasowego miała zupełnie inne dane dotyczące czasu odjazdu pociągów. Dzięki temu spędziłam kupę czasu na "dworcu" siedząc na resztce jakiegos rusztowania, za mną malowniczo rozposcierała sie kałuża gęsta od petów.
Jesień...

11 wrzesnia 2006
Przetrwałam!

Dużo dzis nie napiszę, chcę się jednak podzielić radoscią z całym swiatem - nareszcie mam weekend! Po 13 dniach pracy, mam WEEKEND! Tzn. kawałek soboty i calutką niedzielę! Po wczorajszym zasnięciu nad talerzem zupy (dla zaiteresowanych: krupniku) nareszcie mam czas dla siebie. Kochane współpracowniczki - miłego byczenia się w samotnosci lub w towarzystwie. Ja będę odpoczywać w towarzystwie - Raflika, Britki, kabaretów (o 18.00 na Polsacie i o 20.05 na TVP2) i wyrobie miejscowego znanego w całym kraju browaru.
PS Ingen już pewnie się domysli, w jakim sląskim miescie mieszkam. :)
Wieczorne mysli...

4 wrzesnia 2006
Tylko czemu Panu nie wierzę?
A teraz od siebie

A propos tego swiadectwa maturalnego z poprzedniego wpisu. Jak sobie pomyslę, że w tym roku dzięki amnestii Pana Ministra Romana swiadectwa maturalne otrzymały osoby, które nie dały rady zdać egzaminu na poziomie podstawowym (tzn. uzyskać 30% wszystkich możliwych do zdobycia punktów) to szlag mnie trafia i trwoga ogarnia. I jak pomyslę, że wsród tych przedmiotów jest na przykład język polski... I na nic argumenty, że w Stanach tez matoły kończą szkołę srednią, a jak im się powodzi wspaniale, powiem szczerze: Gówno mnie to obchodzi!
I jak pomyslę, że mając własną działalnosć gospodarczą trzeba odprowadzić ponad 700 złotych na ZUS - to po kolei wymieniam wszystkie znane mi przekleństwa.
A jak pomyslę, że co miesiąc grubo ponad 30% mojego zarobku odprowadzam na ZUS i do Urzędu Skarbowego, to zaczynam wyc jak wilczysko w księżycową noc, bo: jakies trzy lata temu wyliczono mi moją hipotetyczną emeryturę (zdechnę z głodu po otrzymaniu pierwszej), z państwowej służby zdrowia własciwie nie korzystam, bo zanim doczekam się na specjalistyczne badanie, zdechnę nim ZUS mi wypłaci emeryturę.
I jak jeszcze raz usłyszę od kogos, że wyjazdy do pracy za granicę to taka moda, to strzelę w pysk chyba. I ja i moi znajomi taki "modny" wyjazd rozważają przynajmniej od czasu do czasu. Bo pracując po 10 godzin dziennie chcę, żeby stać mnie było na cos więcej niż czynsz i Sofia za 5,99 PLN (nota bene bardzo dobra!).
Ech...
Z Internetu

2 wrzesnia 2006
Z prasy

2 wrzesnia 2006
Fakt:














