Agu, ja już mam!


23 lutego 2007

Agulu mam już logo, niedługo będę robiła sobie koszulkę. Jak chcesz to też Ci zrobię, tylko T-shircik sobie zakup odpowiedni.

Do usług. Wasza domowo-biurowa wyszukiwarka. :)

Za fajowa jestem!

23 lutego 2007

Ponieważ stałam się ostatnio zrzędliwą, smutasowatą, przytytą, pryszczatą babą, postanowiłam ją zabić. Zrobiłam pierwszy krok. Bolą mnie wszystkie mięśnie. Nie wiedziałam, że tyle ich mam! Zapomniałam jak to przyjemnie zmęczyć się fizycznie, spocić i przestać wciąż myśleć i analizować każdą najmniejszą pierdołę. Dawniej w takich sytuacjach mówiłam : Za fajowa jestem, żeby się takimi gównami przejmować. Wracam do tego znów. Dni są coraz dłuższe, świat nie tonie już w niekończących się ciemnościach, za moment przyjdzie wiosna...

Koniec ze zrzędą! Fajowa comes back...

Ale i tak mam dobrze


22 lutego 2007
Zostałam znów sama w domu na parę dni. Rafał wyjechał na konferencję do Poznania. A że pojechał pociągiem, to przypomniała mi się taka oto scena dworcowa z filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?":
"- Ja, to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony. Bo golę się wieczorem, śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
- No, ubierasz się pan.
- W płaszcz, jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
- A fakt.
- Do PKS mam 5 kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
- I zdążasz pan?
- Nie... ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni, to jest godzinka... i potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w Elektryczny do stadionu. A potem to już mam z górki. Bo tak. W 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, znaczy w robocie i jest za piętnaście siódma to jeszcze mam kwadrans to sobie obiad jem w bufecie. To po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu... I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać."

No comments... :D



Ziew....

14 lutego 2007

Ogarnęło mnie uczucie dawno zapomniane - lenistwo (umiarkowane, bez ekscesów). Z tego powodu mniej czytam wiadomosci z kraju naszego i ze swiata dalekiego, zatopiłam się natomiast w sobie i na sobie skoncentrowałam. Raz na pół roku nalezy mi się, a co. Czego i wszyskim zyczę.
Apropos zyczeń - dzis Walentynki. No to zyczę wszystkim miłosci bliźniego swego w jak najszerszym tego słowa znaczeniu.

Byle do wiosny... Moze wtedy cos się zmieni...

Ze wspomaganiem...?

31 stycznia 2007

Wydaje mi się, ze niektórzy ludzie związani z polityką biorą udział w jakims party, ich pomysły są coraz bardziej odwazne i coraz bardziej surrealistyczne. Bez srodków dopingujących by tego nie wymyslili. "Grupa polityków związanych z Radiem Maryja domaga się uznania duchownych za osoby zaufania publicznego. Chodzi o to, by zostali objęci przez państwo ścisłą ochroną prawną, informuje "Życie Warszawy". Pomówienie kapłana byłoby więc ścigane z urzędu, a nie - jak dotąd - z oskarżenia prywatnego samych zainteresowanych."
No comment...




Ten Internet to jest jednak fajny, ja Wam powiem...

30 stycznia 2007

Ktos chyba przeczytał mój wpis o poszukiwaniu T-shircika. "Angielscy inżynierowie i informatycy stworzyli "inteligentne mieszkanie" przystosowane dla osób, które z powodu demencji czy urazów cierpią na zaniki pamięci."
Kochani jestescie, angielscy inzynierowie! Thank you, thank you, thank you!

Do roboty! Nagrody czekają!

30 stycznia 2007
Brakowało Wam kiedys pieniędzy na kino? Niemiłe uczucie, wiem... Ale jest sposób na to, zebyscie mogli oglądać filmy za kompletną darmochę! Otóz: "Co najmniej czwórka dzieci, pracujący ojciec i matka zajmująca się domem - to idealny model rodziny według posłów PiS. Kto dorobi się takiej gromadki, może liczyć na darmowe wejścia do kina i teatru, a nawet tysiąc złotych co miesiąc." Koleżanki, rzucać pracę! Rodzić, prać, sprzątać, prasować, gotować, w domu siedzieć, a jak nie pytają to się nie odzywać! "- Jeśli chcemy, aby rodzina była zdrowa moralnie, nie widzę możliwości, aby matka pracowała - argumentuje Anna Sobecka, posłanka niezrzeszona." Apel do wszystkich kobiet, które znam, a które mają i dzieci i pracę: zwolnijcie się! Prowadzicie się niemoralnie!

To ja idę makijaz zrobić, bo dzis do 20.30 się łajdaczę.

Hilary... nie Clinton, niestety!

27 stycznia 2007

Rano wybieram się do pracy. Biegam po mieszkaniu jak oparzona, bo czasu mam niewiele, a sporo rzeczy do zrobienia. W takie poranki oczywiscie wszystko leci mi z rąk. Umyłam się. Pomalowałam. Włos gładko przyczesałam (bez zamierzonego efektu). Czas na ubieranie się. Szybka decyzja - biały golf. OK. Pod spód biały T-shirt. Biały T-shirt, biały T-shirt... Gdzies tu na pewno go widziałam! Szafa! Może jest w szafie? Nie ma... Moze w sypialni? Nie ma... W koszu z ciuchami czekającymi na prasowanie? Nie ma... W pralce z brudnymi rzeczami? Niemozliwe, pamiętam, ze czystą odłozyłam... Moze w pralce jednak? Wsadzam łeb do pralki... Halo!!!! Jestes tam?? Cisza... Wsadzam łeb głębiej... Haloooooooooooo!!!!!!!!!! T-shirt!!!!!!! jestes tam???? Nie ma! Nie ma! Nie ma!!! Kurde, nie ma!!! O! O, kurde! Jest! Jest! Hura! Mam go na sobie....


Czy to się da leczyć?

Tego chciałam....

25 stycznia 2007

Tak tym jęzorem mielę, tak mielę, że aż mi się kobieta w burce przysniła. W tym snie była to moja przyjaciółka, która własnie burkę ową zaczęła nosić.

Mam nadzieję, że nie był to sen proroczy...

Drożdże?

20 stycznia 2007

Się dzieje, oj się dzieje. Wymyslają Ci nasi ministrowie mądrosci, że hoho. Otóż: "Ministerstwo Edukacji Narodowej podliczyło wyniki ankiet o liczbie ciężarnych uczennic. -Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny. Powinna być przygotowana do cnoty wierności i czystości - komentował wyniki wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski.
Wczoraj wiceminister zapowiedział, że resort chce teraz położyć większy nacisk na przestrzeganie uczennic przed zbyt wczesnym rozpoczynaniem współżycia płciowego. - Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny do tego, żeby poczekała z inicjacją do czasu, kiedy założy rodzinę - tłumaczył. - Powinna być przygotowywana do wszystkich cnót, które są niezbędne dla takiej sytuacji, a więc cnoty wierności i cnoty czystości."

Panie ministrze. Dzieci nie biorą się, jak Pan zapewne uwaza, z kapusty. Żeby dziewczyna zaszła w ciążę musi mieć do tego wspólnika płci męskiej, innej drogi nie ma. To, w jaki sposób do tego dochodzi, zawarte jest w obrzydliwym, wstrętnym i nieczystym słowie - SEKS. Oni się wtedy stykają różnymi częsciami ciała, a tfu!

Może i owi przedstawiciele płci przeciwnej powinni być uczeni czystosci i wstrzemięźliwosci, czy to dotyczy tylko dziewczyn? Bo jesli tylko dziewczyn, to proponuję: zakaz chodzenia do szkoły, ewentualnie, jak jakas chce się koniecznie kształcić to proponuję jedynie naukę gotowania, cerowania i mycia kibla. Wychodzenie z domu tylko i wyłącznie pod okiem przyzwoitki, młoda dama powinna być przyodziana w szatę zakrywającą wszystkie częsci ciała, tzw. suknię od stóp do głów lub, jesli jest wyjątkowo urodziwa, czador (burkę lub nikab - nazwy różne, a chodzi o to samo).

Dobry pomysł, nie? Idę se czador wyprasować, bo wychodzę na piwo z koleżankami za pół godziny.

Drzewne kocury

18 stycznia 2007
Uslyszałam w "faktach" na TVN:

"W Szkarskiej Porębie na dom zwalilo się drzewo. W srodku byli ludzie."

Acha. Ludzie w drzewie. Ciekawostka. Korniki chyba. Albo wiewiórki co najwyżej.

W ryj, Ingen, to chyba za mało...


17 stycznia 2007

"Czy niezobowiązujący sex zadowoli cię?. Chcę wylizać twoją muszelkę - SMS-y takiej treści dostawały pracownice Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Wysyłał je podczas pracy Zbigniew Piekarski, inspektor wojewódzki, a obecnie dyrektor wydziału, w którym pracują kobiety. - Tak sobie flirtowałem - tłumaczy polityk Prawa i Sprawiedliwości
Zbigniew Piekarski ma 47 lat. Jest absolwentem teologii i politykiem łódzkiego PiS. Dyrektoruje wydziałowi spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. W pracy godzinami słucha Radia Maryja."Flirt", jak nazywa sytuację Piekarski, trwał ponad rok: od 2005 do 2006 r.
Super facet, romantyczny, religijny i na stanowisku, czego te panie chcą?

Koń, jaki jest, każdy widzi

17 stycznia 2007

Prasówka poranna przy kawce. Az się w srodku zagotowałam. Otóż:
"Amnestia maturalna jest sprzeczna z konstytucją, ale amnestionowani zachowają świadectwa - orzekł wczoraj Trybunał Konstytucyjny. Minister Giertych chce bronić amnestii.
- Orzeczenie przyjmuję z pokorą, choć się z nim nie zgadzam. Jeśli popełniłem błąd, to w dobrej wierze - mówił wczoraj minister Giertych. Nazwał orzeczenie "nadgorliwością w obronie praw obywatelskich". I zapowiedział, że będzie walczył o utrzymanie amnestii przy życiu. - Jeśli Sejm nie zgodzi się jej dopisać do ustawy o systemie oświaty, to nie wprowadzę w 2009 r. obowiązkowej matury z matematyki - zagroził. Minister uważa, że bez amnestii zbyt wielu maturzystów nie zda matury, bo obleje matematykę. A maturzystom, którym już podarował świadectwo, powiedział ze śmiechem: - Gratuluję zdanej matury!"

Żenada. Nie skomentuję, bo kulturalnie nie potrafię. Brawo! Czy ktos w MEN zadał sobie pytanie jak czują się Ci, którzy na swoją maturę uczciwie cięzko zapracowali? Wychodzi na to, ze w Polsce naszej przecudnej uczyć się nie trzeba, zeby dostać swiadectwo. A minister moze mieć prawo w dupie. Super. Bajer. Rewelacja.
Spieprzam stąd.

Proszę, nie...

13 stycznia 2006
Dzis na poważnie będzie. Tak sobie czytam gazety, oglądam wiadomosci, radia słucham i wkurza mnie to, że cały czas nas zewsząd oszukują i traktują nas jak tępych gówniarzy.
A jest w języku polskim takie krótkie słowo: "przepraszam", które może być pięknym wstępem do tego, zeby przyznać się publicznie do publicznie popełnionej gafy lub błędu. Wolę to niz traktowanie mnie jak debila i wmawianie mi, ze mlodzi ludzie na zdjęciu, wyciągający łapy w gescie Sieg Heil, wcale tego gestu nie popełniają tylko zamawiają 5 piwek dla siebie i kompanów. Ja tak nie zamawiam i w zyciu nie widziałam kogos, kto by tak robił. Jeżeli osoba zajmująca wysokie stanowisko w hierarchii koscielnej ma na sumieniu grzech współpracy z UB, niech otwarcie się do tego przyzna, gdy go o to pytają, a nie wmawia, że nie bo i tak się wyda. Jak się Panu Premierowi tudziez bratu jego Prezydentowi wyrwie "Spieprzaj dziadu", albo "Tylko nie od tej malpy w czerwonym" niech powiedzą, ze ich poniosło, a nie zwalają na lapsusy, naduzycia semantyczne i fakt, ze tak sobie tylko prywatnie rozmawiali (przy włączonych mikrofonach i w obecnosci słuchających ich dziennikarzy?). Niech rolnik z opaloną twarzą nie mówi publicznie na kobietę, która ma zrobiony manicure, że jest gąską wypindrowaną i niech nie pyta z przekąsem czy prostytutkę da się zgwałcić.
Niech ten duzy pan o twarzy dorodnego konia nie liczy publicznie nastolatek w ciąży, bo to je, jako kobiety w bardzo skomplikowanej sytuacji zyciowej po prostu poniza.
Niech oni sobie juz pójdą...








dwa zero zero siedem

3 stycznia 2007

W Nowy Rok weszlismy z rozmachem. Wiem to na pewno, bo przeczytałam w gazecie, że:
"Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tak zaplanowała przebieg drogi ekspresowej S8, że na granicy województw łódzkiego i wielkopolskiego jej nitki zamiast się łączyć, mijają się o ponad 5 km."
No i super. I będą mieć przynajmniej czteropasmową austostradę. Brawo!

Już zaraz będzie za rok...

31 grudnia 2006

1. Żeby pogoda zawsze była taka jak trzeba.
2. Żeby dali podwyżkę w pracy.
3. Żeby mieć czas na kino, aerobik i takie tam.
4. Żeby nie tyć od byle małego ciasteczka.
5. Żeby fryzjerka zawsze ostrzygła tak, jak trzeba.
6. Żeby ten, co obok spi nie chrapał tak głosno.
7. Żeby ten co spi obok zawsze juz tam chciał być..
8. Żeby się chciało chodzić do pracy.
9. Żeby mieć wolne soboty.
10. Żeby się nie wkurzać z byle powodu.
11. Żeby, żeby,żeby ............*)

*) wpisać to, co przyjdzie na mysl

Tego wszystkim, a najbardziej sobie życzę.

Wszystkiego dobrego


22 grudnia 2006


Wszystkiego najlepszego. Odpocznijcie. Życzę wszystkim tego, o czym marzą. Żeby się spełniło.

Tak jakoś, jesiennie i smutno...

16 grudnia 2006

Zadbaj o to zawczasu - Robert Frost
Ta wiedźma, zmywająca schody
Szmatą i wiadrem brudnej wody —
Był to przed laty cud urody,

Róża Saronu, hollywoodzka
Gwiazda. Niszczeje świetność ludzka:
To jej typowa ewolucja.

Przechytrz swój los i umrzyj młodo.
Jeśli nie, dbaj zawczasu o to,
By zgon nie zrównał cię z hołotą.

Wykup na giełdzie wszystkie akcje!
Zaskocz swą koronacją nację!
Triumf zapewnia admirację.

Jeden ją zdobył dzięki bujdzie,
Drugi wie, że mu wszystko ujdzie;
Poszło im — może tobie pójdzie.

Choćbyś podbijał wpierw Broadwaye,
Świat cię zapomni lub wyśmieje;
Kres bezbolesny — nie istnieje.

Lepiej u boku przed agonią
Mieć przyjaźń — niechby i kupioną —
Niż nic. Zawczasu zadbaj o nią!

Przełożył: Stanisław Barańczak

To nie ja...

16 grudnia 2006

Chciałabym zdementować pogłoskę jakoby Fasola było moim nazwiskiem. Nie jest tak, pomimo zbiegu okolicznosci jakim jest fakt, że mój ojciec ma na imię Jan. Moja mama nie przyjęła po rozwodzie z moim ojcem nazwiska Marchewka, pomimo, że na imię jej Ewka. :)

I tak będę oglądać

15 grudnia 2006
Wiadomosci porannych ciąg dalszy: "Zmianie godziny nadawaniu ulegną przede wszystkim główne talk-shows, czyli „Kuba Wojewódzki” i „Szymon Majewski Show”. Ten pierwszy nadawany dotąd w niedzielę ok. godz. 22 w styczniu i lutym 2007 r. emitowany będzie we wtorki ok. godz. 23.15. Zamiast „Kuby Wojewódzkiego” w niedzielę pojawi się serial „Detektyw Monk”. Zaś nadawany w poniedziałek o 21.30 „Szymon Majewski Show” pojawi się tego samego dnia, ale godzinę później."
I tak będę oglądać... Chociaż myslę, że przesunięcie tych programów na dużo późniejsze godziny to taki ukłon w stronę naszej Najjasniej nam panującej i wszystko wiedzącej najlepiej IV RP.
Rany boskie, to jest demokracja, czy co to jest?

Na co mi to było...?

15 grudnia 2006
Znowu przy porannej kawce dorwałam się do gazety. Znowu warczę, bo znalazłam kolejny pomysł Romka-Atomka.
"Religia i etyka w szkole ma być traktowana tak jak każdy inny przedmiot. To znaczy, że ocena z katechezy będzie wliczana do średniej i przesądzi o tym, czy uczeń dostanie świadectwo z czerwonym paskiem - pisze "Rzeczpospolita".
Nowy przepis zostanie najprawdopodobniej ogłoszony jeszcze zimą. A nowe rozwiązanie ministra Giertycha może obowiązywać już od nowego roku szkolnego. W MEN powstaje rozporządzenie w tej sprawie. Religia będzie wliczana do średniej ocen i może wpłynąć na wynik na świadectwie."

No, teraz to już 100% młodych Polaków będzie grzecznie zasuwać na religię, bez względu na to, czy im się to będzie podobać czy nie. Z religii i tak większosć ma czwórki, piątki i szóstki, więc cudnie podniesie srednią na swiadectwie.

Hm, moim zdaniem wiara to sprawa osobista, wręcz intymna. Nie na ocenę.

Nieeeeeeeeeeeeeeee.................


12 grudnia 2006
Nie pisałam tak długo, bo obawiam się, że to co mam do powiedzenia jest nudne i, że wszyscy czują podobnie, a zatem:

1. czekam na wiosnę
2. nie chce mi się chodzić do pracy
3. popołudniowe ciemnosci doprowadzaja mnie do szału
4. chce mi się wciąż spać
5. wino wieczorem nie cieszy tak jak latem
6. byle do swiąt (jeszcze 12 razy trzeba pójsć do pracy)
7. ceny prezentów mnie dobijają
8. o rany, ale w styczniu będzie cięzko z kasą przez te prezenty
9. kurde, nie chce mi się nigdzie isć na Sylwestra, a wszyscy wkoło o to pytają, nie pytajcie!
10. wciąz zasuwam, a nie mam kasy
11. mam pryszcza, który nie chce zejsć
12. wkurza mnie ten Blogger - wciąz cos się tu krzaczy i wygląda nie tak jak bym chciała...
Fascynujące wiodę zycie, nie ma co.... Byle do weekendu!

Cisza...


23 listopada 2006

Trochę nie wiem co powiedzieć...


16 listopada 2006

Oto, co dzis znalazłam:

"PRZEGLĄD PRASY. - Minister Giertych oglądał program Majewskiego, mówił mi, że był przerażony - mówi Dantua Hojarska, posłanka Samoobrony często parodiowana w "Szymon Majewski Show". Jak czytamy w "Życiu Warszawy", posłanka zamierza wytoczyć gwieździe TVN proces. Zainteresowała też sprawą rzecznika praw dziecka.

- Kazałam ostatnio córce dwa dni do szkoły nie chodzić, by poczekać, aż to wszystko ucichnie, te szydzenie i te szykany - zwierza się dziennikowi posłanka. - W technikum sześćset dzieciaków się z córki śmieje, co to ten Szymon z jej matki robi - ubolewa.

A co robi Szymon Majewski? Często zaprasza Hojarską, a ściślej - przebraną za nią aktorkę - do "Rozmów w tłoku" kończących jego poniedziałkowy show w TVN. Oprócz Hojarskiej pojawiają się tam parodie również innych znanych postaci świata polityki i kultury. Wszystkie są przerysowane, jednak - zdaniem posłanki Hojarskiej - w jej przypadku Majewski "przekracza wszelkie granice przyzwoitości".

"On mnie kiedyś pokazał, że mam zarost na klatce piersiowej"
- On mnie kiedyś pokazał, że jestem złodziejką, że coś ukradłam. Innym razem, że mam zarost na klatce piersiowej, że mi się włosy wszędzie walają. Ubrał mnie jak jakąś wariatkę, a ja jestem zdrowa kobieta - uważa Hojarska. Posłanka zamierza pozwać Majewskiego do sądu. - Nie chodzi o moje dobro, ale córki, która z płaczem do domu wraca. Wara mu od moich dzieci, on jest chory! - grzmi parlamentarzystka.

Gazeta przypomina, że posłanka nie pierwszy raz chce pozwać Majewskiego. Podobne deklaracje składała już na początku lipca. - Wtedy żeśmy pozwu nie złożyli, bo prawnicy odradzili, powiedzieli, że nie ma co. Tym razem Majewski jednak odpowie za szykany. Prawnicy napisali już pozew, który za moment będzie złożony w imieniu Andrzeja Leppera i moim. Będziemy się domagali, by Majewski przestał mnie parodiować. Chciałabym też, by coś na jakiś dom dziecka zapłacił - dodaje Hojarska.Ewa Sowińska "powiedziała, że się podłączy" Złożenie pozwu nie wyczerpuje jednak arsenału środków, których w bitwie z gwiazdą TVN chce użyć Hojarska. Posłanka zaalarmowała bowiem również rzeczniczkę praw dziecka Ewę Sowińską, która "powiedziała, że się podłączy", a we wtorek z sejmowej mównicy pytała, czy jakichś kroków nie powinien przedsięwziąć resort edukacji. - Minister Giertych oglądał program Majewskiego, mówił mi, że był przerażony - dodaje Hojarska."

Pani Danuto, tylko nie agresywnie, nie agresywnie!

Mogę prosić?

16 listopada 2006

Z okazji, że nie ma okazji, zapraszam na potańcówkę w stylu retro na brittabella.livejournal.com.

Pass me the f***ing light, Sir....

15 listopada 2006

Dla rozweselenia ogółu, rzecz wyczytana w Gazecie Wyborczej, otóż w Kanadzie pewien pan profesor ma przepisaną terapię marihuanową, ponieważ cierpi z powodu choroby stawów. Dawniej musiał w czasie pracy palić blanty w sraczyku, tak, żeby nikt nie widział, ale teraz władze uczelni pozwoliły mu palić je legalnie w pracy. W Kanadzie mozna uzywać marihuany do celów leczniczych. Gram kosztuje tam 5 dolarów kanadyjskich. Czyli jakies 12 złotych.



Ech, na tym Zachodzie to mają się fajnie.... może by tak do Kanady...? No bo u nas w pracy są te cholerne czujniki wykrywające dym...

Żyjemy w kraju o nazwie: Prima Aprilis



8 listopada 2006

Tym razem nie czytałam gazety, obejrzałam za to Panoramę w telewizji. Czy wiecie, ze opracowywany jest projekt ustawy mającej na celu ograniczenie dostępu do srodków antykoncepcyjnych? Wszystko przez to, ze naród się nie rozmnaza. Na opakowaniach prezerwatyw mają znaleźć się takie same ostrzezenia, jak na opakowaniach papierosów, bo "prezerwatywy to takie samo zagrożenie jak papierosy czy narkotyki."

Hm, taaaaa.... Do piekła z tymi, co gumek używają! A tfu! Zgiń przepadnij siło nieczysta!

Nie wierzę!


6 listopada 2006


Kurczę blade, no nie wierzę! Ktos tam na górze mnie wysłuchał i zima się wycofała! Znów cudnie leje. Ale piękny ten listopad!


Hm, dziękuję, whoever you are...

Podanie


2 listopada 2006

Niniejszym zwracam się z uprzejmą prosbą do Najwyzszego Zarządu Pogodą o przesunięcie inauguracji zimy na termin późniejszy. Równoczesnie pragnę nadmienić, ze każdy termin po 10 listopada będzie odpowiedni, jest to bowiem dzień, w którym otrzymuję comiesięczne pobory, zwane potocznie wypłatą. Suma, jaką spodziewam się otrzymać w/w dnia wystarczy mi na zakup butów, czapki, szalika i rękawiczek, których w chwili obecnej nie posiadam. W związku z powyższym jest mi zimno i strasznie mokro w szłapki w moich znoszonych juz nieco adidasach (dodam, że wkrada się tu również element tzw. obciachu - po prostu wygladam jak debil w tych adidasach w taką pogodę). Rękawiczek nie posiadam z powodu, że w zeszłym roku się mi podziurawiły na palcach, a szalika nie umiem znaleźć.

Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prosby łącząc wyrazy szacunku i zywiąc nadzieję na wyrozumiałosc.

Z poważaniem

Ola Bez Butów (nie szewc)

Ja Wam powiem jak to było...









1 listopada 2006

Pan ojciec Pana Romka Wielkiego Edukatora twierdzi, że ludzie żyli w tym samym czasie, co dinozaury. Cały wykształciuchowy swiat podniósł nagle wrzawę, ze jak to, ze Pan Ojciec niedouczony, ze to nieprawda, ze jak mozna dzieciom naszym, polskim, katolickim taką ciemnotę wciskać. A ja Wam powiem, wykształciuchy, ze racji nie macie. Pan Ojciec Pana Ministra Edukatora Romka jest uwaznym obserwatorem swiata go otaczającego, a wiedzę o nim czerpie z mass mediów i innych osiągnięć nowoczesnej cywilizacji, a w szczególnosci z wynalazku zwanego kinem. I on wie, ze ludzie dawno dawno temu, w epoce kamiennej, trzymali małe dinozaurki, zeby te chroniły ich domostwa przed złodziejami, a ogromne, wielgachne dinozaurzyska pomagały podnosić wielkie ciężary na placach budowy. A ludzie w tamtych czasach mieli takie samochody z kamiennymi kołami i jak chcieli je zatrzymać to hamowali piętami. Na dowód tego załączam zdjęcia.
Panie Maćku, to film był tylko, bajka taka...

Dla wszystkich...


1 listopada 2006



Swiatełko dla wszystkich tych, którzy już są TAM, chociaż tak bardzo chcielibysmy, żeby byli jeszcze TU.
Tęsknię za Wami...

Ach, jak cudownie!


20 października 2006


Jest cudownie! Buro za oknem, leje, wieje, a ja sobie siedzę w domu, oglądam telewizję, buszuję w Internecie, popijam winko - po prostu robię NIC!


Ech, gdyby tak jeszcze udało się Britkę nauczyć korzystać z ludzkiego kibelka...

Girl power...?


28 października 2006

Ponieważ trochę się zmęczyłam i nie mam siły na intelektualne rozrywki odwiedziłam stronę Le Patafian. I oto czego dowiedziałam się o nas, dziewczyny:

"Nasz korespondent w terenie odkrył prawdę! Oto jak w rzeczywistości wygląda pozycja kobiet w świecie. Poniżej lista szokujących faktów, które ostatecznie potwierdzają tezę, że niełatwy jest los kobiety. Oto jakie miejsce zajmuje płeć piękną w różnych społeczeństwach:

Polak - człowiek. Polka - taniec. Japończycy - ludzie. Japonki - klapki. Fin - człowiek. Finka - nóż. Ziemianin - człowiek. Ziemianka - taka chatka. Węgier - człowiek. Węgierka - śliwka. Graham - pisarz. Grahamka - bułka. Czesi - ludzie. Czeszki - komunistyczne obuwie, które nosiło się na lekcjach w-f.

Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa (płeć nieznana), koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem. Bawarka - herbata. Rumun - chłop jak każdy inny. Rumunka - tirówka. Anglik - dżentelmen. Angielka - kostka lodu z dziurką. Walijczyk - człowiek. Walijka - pieszczotliwe określenie kijabaseballowego. Kanadyjczyk - człowiek. Kanadyjka - rodzaj kajaka.

Filipińczyk - facet. Filipinka - gazeta. Szwed - człowiek. Szwedka - kurtka. Hiszpan - człowiek. Hiszpanka - grypa. Amerykanin - człowiek. Amerykanka - mebel (łóżko). Estończyk - człowiek. Estonka - internetowy pasożyt jedzący kartofle."

Ale, że co niby? Że jestesmy gorsze? Nigdy w życiu! Zobaczcie ile ważnych ról odgrywamy! Czym byłby bez nas swiat? Nudną pustynią! Girl power, panowie!

Szkoła naszym drugim domem...



27 października 2006

Właśnie dowiedziałam się, że w zeszłą sobotę 14-letnia uczennica jednego z gdańskich gimnazjów powiesiła się w swoim pokoju po tym, jak jej koledzy klasy podczas lekcji rozebrali ją i symulowali scenę gwałtu. Wszystko to działo się pod nieobecność nauczycielki i na oczach całej klasy, a jeden z chłopców nagrał całą sytuację przy pomocy telefonu komórkowego.

Zobaczyłam w gazecie zdjęcia tych dowcipnisiów. Takie małe kurczaki z dziecinnymi buziami.

Reforma szkolnictwa nie daje jak widać pożądanych rezultatów, a to co dzieje się w gimnazjach, to równia pochyła. Wprowadzenie ochroniarzy do szkół, bramek do wykrywania metali przy wejściach to nie rozwiązanie. Pomysł Najjaśniej nam Panujących - Premiera i Ministra Edukacji, aby stworzyć szkoły specjalne dla niebezbiecznych uczniów, w których pracowaliby byli wojskowi też wydaje mi się nienajlepszy.

Rozwiązanie to zmniejszenie liczebności klas po to, żeby każdy nauczyciel miał szansę dotrzeć do wszystkich uczniów. Uczenie w trzydziesto- lub nawet czterdziestoosobowych klasach to nieporozumienie. To "odbębnianie" lekcji, a nie jej prowadzenie.

Na właściwą, sensowną reformę polskiego systemu edukacji muszą znaleźć się pieniądze w budżecie, bo jeśli ich nie znajdziemy, to niedługo strach będzie wyjść z domu po 20.00.


Hurra! Ktoś to czyta!



26 października 2006

Dziś dowiedziałam się, tzn. doniesiono mi, że jest na tym świecie ktoś, kto tu zagląda. Cieszy mnie to niezmiernie, drogi Darku. Ale wiesz co? Zostaw czasem komentarz, Agul pokaże Ci co i gdzie kliknąć. :)




Przy porannej kawie wyczytane...


19 października 2006

Tym razem nie kupiłam gazety. Poczytałam za to wiadomości w Internecie.

"Dyrektor młodzieżowego publicznego Radia BIS chce karać dziennikarzy - jeśli na antenie powiedzą Święto Zmarłych zamiast Dzień Wszystkich Świętych mają zapłacić tysiąc złotych."

Taaaa... Ja proponuję karę śmierci dla każdego odwiedzającego cmentarze, który w ten dzień powie Święto Zmarłych.

Nie podoba mi się


14 października 2006

A w supermarkecie obok mojego bloku już można kupić bombki, sztuczne choinki, łańcuchy i inne ozdoby.

Halo! Jest dopiero październik! Dopiero połowa października!
Panie i Panowie specjaliści od tego jak sprzedać wszystko i każdemu! Znowu perfekcyjnie zabijecie we mnie radość Bożego Narodzenia. Do 24 grudnia te bombki to mi się już tak opatrzą, że na samą myśl o świętach będzie mi niedobrze...

Amerykancka kultura w końcu, czego ja w sumie chcę...?


Już tu jest...


14 października 2006

Już tu jest. Nie odejdzie ... Pojawiła się razem z gęstą poranną mgłą. Jesień...

Wszystkiego najlepszego nam, drodzy nauczyciele! Byle do wakacji!

Byle do czerwca...


13 października 2006

Dwa tygodnie mnie tu nie było. Nie miałam siły. Wracam z pracy i tępo patrzę w ścianę, to jedyny wysiłek, na jaki mnie stać. Wieczorem mam mózg z mokrej waty. Zero iskrzenia. Zero myśli. Zero chęci na cokolwiek. Byle do czerwca, byle do wakacji. Wieści nowych i interesujących nie mam. Poza tym, że kolejna osoba, którą znam wyjeżdża zagranicę. Nie nastraja mnie to zbyt pozytywnie, ale cóż, takie czasy, dobrze, że ma siłę działać i coś w życiu zmienić. To moja szwagierka (ble, nie lubię tego słowa), tzn. żona mojego przyrodniego brata. Mają 10 letnią córkę, małe mieszkanie, rozlatujące się auto. Mam nadzieję, że im się uda. I nie chodzi mi o pieniądze. Ale może uda im się spędzać razem popołudnia, bo od 10 lat im się to nie udaje. Oboje zasuwają na zmiany. I chociaż mam wielki szacunek do pracy mojego brata (jest strażakiem), to nie dziwię mu się, że chce zmiany.

Dziś niespodziewanie Rafał przywiózł mi mojego ulubionego batonika do pracy. W drodze ze szkoły do jego pracy. Nie musiał wcale. Świat jest super!

Love is all around


1 października 2006

Pierwszy samotny weekend po wakacjach, Rafał pobiera właśnie nauki daleko od domu. Dochodzę do wniosku, że jak się nie widzimy, to więcej ze sobą rozmawiamy, bo co wieczór dzwonimy, żeby dowiedzieć się co słychać i czy wszystko w porządku. I tak jakoś więcej mamy czasu na rozmowę i bardziej jesteśmy skupieni. I znów jest dobrze, pomimo, że naokoło nie jest za fajnie... Czasem dobrze tak porozmawiać na odległość.

Z dobrych wiadomości mam jeszcze taką, że dziwnym trafem mogę używać literki "ś" i nic mi się nie kitwasi, tak więc myślę, że zagości tu ona na dłużej.

Życzę Wam wszystkiego dobrego tej jesieni; uśmiechajcie się pomimo deszczu i za długich wieczorów i tego, że wciąż nie ma na nic czasu ani pieniędzy.