
Za oknem słońce, a na termometrze calutkie, okrągłe + (plus, plus, plus) 9 stopni! Śnieg prawie całkiem zniknął, błoto schnie, woda wsiąka (również w buty, niestety, ale nie narzekam, bo to nieładnie być niewdzięczną).
Kasztana oraz prognoz pogody na temat ochłodzenia w przyszłym tygodniu nie słucham.
Z okazji zakończenia zimy odczuwam niestety zmęczenie i senność. Oraz brak czasu. W momencie pojawienia się wolnego czasu, pojawia się senność. I zmęczenie. I tak w kółko. I od nowa.
Byle, jak to mawiają, do wiosny.

No dobra, odwołuję śnieg w przyszłym tygodniu. Wybieram się na wschód, więc i mi by takowy śnieg przeszkadzał. Zaraz zadzwonię do kogo trzeba i odwołam.
OdpowiedzUsuń