Z dobrych wiadomości - dziś było 20 stopni na plusie i dużo słońca. Pogoda jak w maju.
Ponoć nie na długo. Ale nie myślę o tym, jutro znów ma być pięknie.
I drzewko sobie posadziłam na balkonie.
8 marca 2012
Ojej, nie lubię jak dorośli ludzie zachowują się jak dzieci i to na dodatek w pracy. Robi się niemiło, a wystarczy po prostu zapytać o co chodzi. I porozmawiać ze mną, a nie ze wszystkimi naokoło.
Ech, problem wydaje się rozwiązany, ale czy na pewno? Nie wiem, jestem pełna podejrzeń teraz.
4 marca 2012
Wykoleił się pociąg, którym mój własny osobisty tekturowy jeździ co wtorek z Warszawy.
Dziwne mam myśli w głowie.
Dziwne mam myśli w głowie.
4 marca 2012
Zeszły tydzień sprawił, że czuję się jak materac, z którego ktoś spuścił powietrze.
Dużo stresu oznacza słaby sen w nocy i totalne zmęczenie w ciągu dnia.
Cóż, pracę mam taką, że za zaniedbania swoich współpracowników odpowiadam ja i w razie konfrontacji, ja muszę sprawę odkręcać.
Odkręciłam już prawie wszystko, kulturalnie opieprzyłam kogo trzeba (strasznie tego nie lubię) i okazało się, że niektórzy ludzie to chyba lubia jak się ich opieprza, bo od razu biorą się do roboty.
Poza tym poszkoliłam trochę pracowników. Chyba było OK.
I dostałam od szefa dwa bilety do kina.
Uff, wygadałam się, już mi lepiej.
Wiosna idzie.
25 lutego 2012
Dziś babski wieczór - piwo, pizza i komedie - odsłona druga.
Cieszę się!
A! Zostałam 'ukarana' przez jedną panią, z której firma przez chwilą współpracowałam, a nie ułożyło nam się tak, jakby chciała - wysłała mi PITa w ostatnim możliwym momencie (ma prawo, nie mam pretensji) i muszę pokryć koszt listu poleconego. :)
3 lutego 2012
Za oknem jest naprawdę zimno, bo piję herbatę. A ja herbatę piję tylko i wyłącznie dla rozgrzania się.
Mróz, mróz, mróz, wszystko kręci się wokół niego.
Wczoraj w pracy żyłyśmy ponad trzy godziny bez prądu, po czym na dworze zrobiło się ciemno, więc poszłyśmy do domu, co miałyśmy tak siedzieć.
Dziś w domu nie mieliśmy wody w łazience i w ubikacji.
A wczoraj wieczorem było tak:
A teraz jest -20.
E, tam, jeszcze dwa miesiące i będzie wiosna!
22 stycznia 2012
Czas zasuwa jak opętany, nic nowego nie odkryłam.
Nie piszę, bo nie mam czasu i nie bardzo mi się chce.
Żyję.
Nie piszę, bo nie mam czasu i nie bardzo mi się chce.
Żyję.
8 stycznia 2012
Małe gesty mnie rozczulają.
Poszliśmy wczoraj do kina i tak mniej więcej w połowie filmu musiałam wyciągnąć z oka soczewkę, przez co nieco oślepłam. I mój osobisty mężczyzna ściągnął okulary, które miał ma nosie i mi je dał, żeby mi się dobrze oglądało.
Poszliśmy wczoraj do kina i tak mniej więcej w połowie filmu musiałam wyciągnąć z oka soczewkę, przez co nieco oślepłam. I mój osobisty mężczyzna ściągnął okulary, które miał ma nosie i mi je dał, żeby mi się dobrze oglądało.
3 stycznia 2012
Wprowadzenie postanowień noworocznych w życie zostało chwilowo zablokowane przez wirusa, który postanowił mnie dopaść.
Jak sobie zniknie to do sprawy wrócę.
Jak sobie zniknie to do sprawy wrócę.
1 stycznia 2012
No i nastał nowy rok. Trudno, co robić.
Wprowadzam rutynę i działanie wg planu, tylko po to, żeby mieć trochę czasu na sprawy niezwiązane z pracą.
Niech się stanie.
Wprowadzam rutynę i działanie wg planu, tylko po to, żeby mieć trochę czasu na sprawy niezwiązane z pracą.
Niech się stanie.
31 grudnia 2011
Budzi się człowiek rano, wygląda przez okno i wykrzykuje mocno zaskoczony:
-O, śnieg!
Śnieg? W grudniu? Bez sensu...
-O, śnieg!
Śnieg? W grudniu? Bez sensu...
30 grudnia 2011
Niewiele jest rzeczy, których naprawdę nie lubię i które doprowadzają mnie do wściekłości.
Staram się nie wkurzać byle czym, uśmiecham się do ludzi, mówię 'proszę', 'dziękuję' i 'dzień dobry', ale zaprawdę powiadam wam nieznoszę, niecierpię, nienawidzę wręcz kiedy ktoś stojący za mną w kolejce jest tak blisko, że chucha mi na kark, że czuję w jego oddechu, co zjadł na śniadanie/obiad/kolację (niepotrzebne skreślić), jak prawie dotyka moich pleców.
Odsuwanie się niewiele daje, bo z każdym moim krokiem do przodu osoba za mną musi, koniecznie musi zaraz i natychmiast zrobić dwa kroki w moim kierunku.
Zwrócenie uwagi też niewiele daje, bo się taki oburza, wykrzywia, prycha i obraża. Ale się nie odsunie ani o centymetr.
Właśnie wróciłam z zakupów.
Staram się nie wkurzać byle czym, uśmiecham się do ludzi, mówię 'proszę', 'dziękuję' i 'dzień dobry', ale zaprawdę powiadam wam nieznoszę, niecierpię, nienawidzę wręcz kiedy ktoś stojący za mną w kolejce jest tak blisko, że chucha mi na kark, że czuję w jego oddechu, co zjadł na śniadanie/obiad/kolację (niepotrzebne skreślić), jak prawie dotyka moich pleców.
Odsuwanie się niewiele daje, bo z każdym moim krokiem do przodu osoba za mną musi, koniecznie musi zaraz i natychmiast zrobić dwa kroki w moim kierunku.
Zwrócenie uwagi też niewiele daje, bo się taki oburza, wykrzywia, prycha i obraża. Ale się nie odsunie ani o centymetr.
Właśnie wróciłam z zakupów.
28 grudnia 2011
Oddaję się od niedawna tzw. guilty pleasure.
Oglądam "Jersey shore" na MTV Polska. Trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę i że biorący udział w tym reality show to nie aktorzy.
W serii czwartej (od niej zaczęłam śledzenie losów bohaterów) ośmioro młodych Amerykanów spędza wakacje we Florencji. Tak, tej we Włoszech. W 'tym dużym kraju, Europie", gdzie 'trzeba wymienić dolary - dostanę tu gdzieś pesos?"
I otóż w jednej ze scen siedzą sobie oni w kafejce na dworze, jedzą pyszne rzeczy, piją winko (i wódę niestety też) i konwersują.
Dziewczyna: Co to jest? (wskazując na kopułę kościoła)
Chłopak: To Watykan. Pomalował go Leonardo da Vinci.
Nie zmyślam.
Obejrzę wszystkie odcinki, od pierwszej serii.
Oglądam "Jersey shore" na MTV Polska. Trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę i że biorący udział w tym reality show to nie aktorzy.
W serii czwartej (od niej zaczęłam śledzenie losów bohaterów) ośmioro młodych Amerykanów spędza wakacje we Florencji. Tak, tej we Włoszech. W 'tym dużym kraju, Europie", gdzie 'trzeba wymienić dolary - dostanę tu gdzieś pesos?"
I otóż w jednej ze scen siedzą sobie oni w kafejce na dworze, jedzą pyszne rzeczy, piją winko (i wódę niestety też) i konwersują.
Dziewczyna: Co to jest? (wskazując na kopułę kościoła)
Chłopak: To Watykan. Pomalował go Leonardo da Vinci.
Nie zmyślam.
Obejrzę wszystkie odcinki, od pierwszej serii.
28 grudnia 2011
Po co są zakupy przez internet? Moim zdaniem istnieją po to, żeby nie ruszając tyłka w odległe krainy kupić sobie to, na co akurat ma się ochotę i jeszcze, żeby ci to pod nos przywieźli.
I tak w większości wypadków moje zakupy internetowe przebiegają - klikam sobie to i owo, pan kurier przywozi, płacę i się cieszę, że mam to co chciałam. (czasem tez się nie cieszę, ale ja dziś nie o tym).
Więc jak usłyszałam od kuriera firmy międzynarodowej DHL, że mam problem, bo nie ma mnie w domu, a on mi zamówienia dwie ulice dalej nie przywiezie do pracy, bo to nie jego rejon, i mam sobie to coś odebrać na zadupiu w ciągu siedmiu dni, to mi ręce opadły.
Zadziałało dopiero pytanie o imię i nazwisko pana kuriera, które to sprawiło, że stał się on przemiłą osobą i moje zamówienie jak najbardziej mógł mi zostawić u znajomej fryzjerki.
Tak czy inaczej, już drugi raz miałam nieprzyjemną rozmową z kurierem z DHLa, są oni niestety mało elastyczni i czasem niemili.
O Poczcie Polskiej z litości nie piszę, bo nie ma sensu. nadmienię jedynie, że oddział pocztowy na moim osiedlu działa tylko od poniedziałku do piątku w godzinach od 12 do 18, czyli wtedy kiedy jestem w pracy.
Uff, ulżyło mi.
I tak w większości wypadków moje zakupy internetowe przebiegają - klikam sobie to i owo, pan kurier przywozi, płacę i się cieszę, że mam to co chciałam. (czasem tez się nie cieszę, ale ja dziś nie o tym).
Więc jak usłyszałam od kuriera firmy międzynarodowej DHL, że mam problem, bo nie ma mnie w domu, a on mi zamówienia dwie ulice dalej nie przywiezie do pracy, bo to nie jego rejon, i mam sobie to coś odebrać na zadupiu w ciągu siedmiu dni, to mi ręce opadły.
Zadziałało dopiero pytanie o imię i nazwisko pana kuriera, które to sprawiło, że stał się on przemiłą osobą i moje zamówienie jak najbardziej mógł mi zostawić u znajomej fryzjerki.
Tak czy inaczej, już drugi raz miałam nieprzyjemną rozmową z kurierem z DHLa, są oni niestety mało elastyczni i czasem niemili.
O Poczcie Polskiej z litości nie piszę, bo nie ma sensu. nadmienię jedynie, że oddział pocztowy na moim osiedlu działa tylko od poniedziałku do piątku w godzinach od 12 do 18, czyli wtedy kiedy jestem w pracy.
Uff, ulżyło mi.
27 grudnia 2011
No i po świętach.
Było leniwie. Tak leniwie, że dziś rano powzięłam decyzję o zaniechaniu jedzenia. Do końca świata.
Za oknem szaro-buro. Nie ma sprawy - mam urlop aż do końca roku, niech sobie deszcz pada, mżawka niech sobie mży, a wiatr niech sobie wieje gdzie i ile chce. Ja się nigdzie nie ruszam.
Parę tygodni temu odkupiłam od koleżanki Doris steper i mam zamiar go dziś użyć, bo coś czuję, że zmieniam się w bardzo okrągłą kulkę tłuszczu.
Było leniwie. Tak leniwie, że dziś rano powzięłam decyzję o zaniechaniu jedzenia. Do końca świata.
Za oknem szaro-buro. Nie ma sprawy - mam urlop aż do końca roku, niech sobie deszcz pada, mżawka niech sobie mży, a wiatr niech sobie wieje gdzie i ile chce. Ja się nigdzie nie ruszam.
Parę tygodni temu odkupiłam od koleżanki Doris steper i mam zamiar go dziś użyć, bo coś czuję, że zmieniam się w bardzo okrągłą kulkę tłuszczu.
23 grudnia 2011
Na dziś koniec zabaw w kuchni.
Za dziesięć minut wychodzę do kosmetyczki, a potem się napiję wina. Jak święta, to święta!
Za dziesięć minut wychodzę do kosmetyczki, a potem się napiję wina. Jak święta, to święta!
20 grudnia 2011
Zrobiło się mroźno. Śniegu nie ma, ale szron plus słońce sprawiły, że moje miasto wyglądało dziś bardzo ładnie.
Tekturowy utknął dziś w pociągu do Warszawy na całe trzy godziny, jak to ujął: 'w czarnej dupie między polami' - nie wnikam, gdzie dokładnie, opis mi wystarczy.
Poza tym dzień dobrych wiadomości. O, byle utrzymały się przynajmniej do czerwca.
19 grudnia 2011
Na trzy i pół dnia przed przerwą świąteczną okropnie trudno zmusić się do pracy, bo te wszystkie Last Christmasy i Jingle Bellsy plus światełka, bombeczki i łańcuchy strasznie rozpraszają.
Udawanie, że się pracuje jest jednak jeszcze bardziej męczące od samej pracy.
Pochłania nas robienie zakupów i gadanie bzdur. Dobrze, że to jeszcze tylko trzy dni, bo bym nie wyrobiła.
Jutro prowadzę normalne zajęcia, uff... Odpocznę sobie trochę.
Udawanie, że się pracuje jest jednak jeszcze bardziej męczące od samej pracy.
Pochłania nas robienie zakupów i gadanie bzdur. Dobrze, że to jeszcze tylko trzy dni, bo bym nie wyrobiła.
Jutro prowadzę normalne zajęcia, uff... Odpocznę sobie trochę.
18 grudnia 2011
Umówiłam się z własnym facetem, z którym jestem od ponad dziesięciu lat, na regularną randkę. Właśnie udaję się na miejsce schadzki.
So excited, że prawie piszczę z radości! :)
So excited, że prawie piszczę z radości! :)
17 grudnia 2011
To, co widać za oknem zupełnie nie przypomina zimy, a przecież już za tydzień wigilia.
Na drzewach pojawiły się nawet bazie.
Bez względu na pogodę staram się wzniecić w sobie chociaż iskierkę bożonarodzeniowego nastroju, ale muszę powiedzieć, że słabo mi idzie. Trochę za sprawą zmęczenia, a trochę przez zaległości jakich sobie narobiłam prze dwa 'niewolne' weekendy.
Tak czy inaczej szykuje się dziesięć dni wolnego i, ze śniegiem czy bez śniegu, mam zamiar dobrze je wykorzystać.
Rzekłam.
Na drzewach pojawiły się nawet bazie.
Bez względu na pogodę staram się wzniecić w sobie chociaż iskierkę bożonarodzeniowego nastroju, ale muszę powiedzieć, że słabo mi idzie. Trochę za sprawą zmęczenia, a trochę przez zaległości jakich sobie narobiłam prze dwa 'niewolne' weekendy.
Tak czy inaczej szykuje się dziesięć dni wolnego i, ze śniegiem czy bez śniegu, mam zamiar dobrze je wykorzystać.
Rzekłam.
11 grudnia 2011
Wczorajszy dzień był zdecydowanie udany.
Przyjemne (tak, tak) dziesięć godzin w pracy i miłe, choć wzruszające trzy godziny u koleżanki, która wraca na stałe do Niemiec. Były prezenty, dobre jedzenie i łzy wzruszenia.
A dziś za to, że oddałam stary telewizor jakiejś potrzebującej rodzinie, dostałam opłatek, laurkę wykonana dziecięcą rączką i podziękowania na piśmie. Trochę mi głupio, bo tak naprawdę nie czuję, żebym na to zasłużyła - telewizor stał zakurzony w kącie za drzwiami i fakt, że zniknął z mojego domu bardzo mnie ucieszył.
Za oknem słońce i wiosna. Nie czuję wcale, że za niecałe dwa tygodnie święta.
2 listopada 2011
Wróciliśmy wczoraj z Londynu. Tekturowy po dwóch tygodniach, ja po trzech dniach.
Pierwszy samotny lot tam przeżyłam i muszę powiedzieć, że było całkiem całkiem.
Wczorajsze lądowanie awaryjne na Okęciu robi na mnie tym większe wrażenie, bo sama siedziałam wczoraj w samolocie. W innym, mniejszym, ale zawsze. O jak bardzo nie chciałabym się kiedykolwiek znaleźć w takiej sytuacji jak ci pasażerowie z Boeinga.
Poza tym dzień zaczął się nie za bardzo, a listopad zapowiada się dość ciężko.
19 października 2011
Zmienialiśmy w UPC dekoder z analogowego na cyfrowy.
Miła pani, która się nami zajmowała 'zapomniała' nam jednak powiedzieć, że instalacja będzie kosztować nas 150 zeta.
Wczoraj do niej zadzwoniłam, powiedziałam, że coś jest nie tak, obiecała oddzwonić 'jak tylko dotrze do biura i na pewno zajmie się wyjaśnieniem sprawy'.
Od tego czasu nie odbiera ode mnie telefonów.
Się zdziwi.
Rachunek oczywiście zapłacę, bo inaczej mnie odetną, ale z mojej strony to nie koniec sprawy. Nawet jeśli pieniędzy nie odzyskam, troszkę jej humor popsuję.
Rzekłam.
Miła pani, która się nami zajmowała 'zapomniała' nam jednak powiedzieć, że instalacja będzie kosztować nas 150 zeta.
Wczoraj do niej zadzwoniłam, powiedziałam, że coś jest nie tak, obiecała oddzwonić 'jak tylko dotrze do biura i na pewno zajmie się wyjaśnieniem sprawy'.
Od tego czasu nie odbiera ode mnie telefonów.
Się zdziwi.
Rachunek oczywiście zapłacę, bo inaczej mnie odetną, ale z mojej strony to nie koniec sprawy. Nawet jeśli pieniędzy nie odzyskam, troszkę jej humor popsuję.
Rzekłam.
16 października 2011
Cały weekend poświęcam na odpoczywanie, takie prawdziwe z leżeniem na sofie, gapieniem się w telewizor i jedzeniem dobrych rzeczy.
Niesamowite jak zmęczony organizm potrafi powiedzieć: Dalej nie robię! Zwolnij! A jak się go nie posłucha to i tak sam to zrobi, tylko, że dowali gorączką, rozstrojem żołądka i ogólną niemocą.
No to już trochę wczoraj odleżałam, a dziś czas na część drugą.
Słuchajcie co wam organizm mówi, bo zna się na rzeczy lepiej od was!
Niesamowite jak zmęczony organizm potrafi powiedzieć: Dalej nie robię! Zwolnij! A jak się go nie posłucha to i tak sam to zrobi, tylko, że dowali gorączką, rozstrojem żołądka i ogólną niemocą.
No to już trochę wczoraj odleżałam, a dziś czas na część drugą.
Słuchajcie co wam organizm mówi, bo zna się na rzeczy lepiej od was!
9 października 2011
Leżę sobie w łóżku i zastanawiam się co by tu na śniadanie i obiad zjeść dobrego.
Takie oto mam dylematy w ten niedzielny poranek.
Takie oto mam dylematy w ten niedzielny poranek.
6 października 2011
Mam prawdziwego oscypka, domowej roboty ogórki kiszone i grzybki marynowane oraz piwo.
Byłam z Martką rano na Bodyspace.
Wczoraj w nocy dostałam od Tekturowego bukiet róż.
Się ciesze się!
Byłam z Martką rano na Bodyspace.
Wczoraj w nocy dostałam od Tekturowego bukiet róż.
Się ciesze się!
3 października 2012
Ale piękna jesień, cudowna pogoda! Co prawda w telewizji juz kracza, ze od środy ma być zimno i zle, ale udaje, ze tego nie słyszę! W końcu telewizja kłamie, nie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







