Piszę list, na niebie północ...


26 czerwca 2007

Znalazłam to dziś w internecie jako autentyczny list poborowego do byłego juz teraz Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego:

"Wielce Szanowny Panie Prezydencie

Uprzejmie proszę o zwolnienie mnie z zaszczytnego obowiązku pełnienia służby wojskowej ze względu na trudną sytuację rodzinną w jakiej się znalazłem. A mianowicie: Mam 24 lata i ożeniłem się w wdową w wieku lat 44. Moja żona ma córkę w wieku lat 25.

Tak się złożyło, że mój ojciec ożenił się z córką moje żony. Tym samym mój ojciec stał się moim zięciem, gdyż poślubił moją córkę. W związku z tym jest ona jednocześnie moją córką i macochą.
Mojej żonie i mnie urodził się w styczniu syn . To dziecko jest bratem mojego ojca, czyli jego szwagrem. Jednocześnie będąc bratem mojej macochy jest moim wujkiem. Czyli mój syn jest moim wujkiem.
Żona mojego ojca czyli moja macocha powiła na Wielkanoc chłopczyka, który jest jednocześnie moim bratem, gdyż jest synem mojego ojca i wnukiem gdyż jest synem córki mojej żony.
Jestem więc bratem mojego wnuka, a będąc mężem teściowej ojca tego dziecka pełnię jakoby funkcję ojca mojego ojca, pozostając bratem jego syna. Jestem wobec tego własnym dziadkiem.

Dlatego też proszę uprzejmie Pana Prezydenta o zwolnienie mnie ze służby wojskowej, gdyż o ile mi wiadomo, prawo nie zezwala powoływać do wojska jednocześnie dziadka, ojca i syna z jednej rodziny. "

Nie ma dla mnie znaczenia fakt czy jest to tekst autentyczny (opisujący sytuację prawdziwą); ważny jest dla mnie jedynie w warstwie językowo-szaradowej z serii: "Kto jest kim?"

3 komentarze:

  1. Hej :)
    Zalinkowałam Cię na "Notatkach na marginesie" :)
    A ten tekst o rodzinnych komplikacjach już kiedyś czytałam, chociaż nie w formie listu do prezydenta ;)
    Hihi, muszę to podpowiedzieć mojemu bratu, właśnie dostał powołanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, dziękuję za zalinkowanie. Ty też jesteś u mnie w linkach :)
    A Twój brat może nawet ten list wykorzystać jako wzór swojego listu, jeśli nie ma wielkiej ochoty na kamaszki. :)

    OdpowiedzUsuń

A bardzo proszę, wyrzuć to z siebie.