Uff...

6 listopada 2008

Szczęśliwie powróciłam na ojczyzny łono. Od wczoraj piorę, suszę i prasuję i zupełnie jak u Szymona Majewskiego "Końca nie widać, końca nie widać".

Ale fajnie być w domu.

W wolnej chwili wstawię jakieś zdjęcia.


5 komentarzy:

  1. Wilkomen in Polska!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy12:43

    HURRA!
    Martka

    OdpowiedzUsuń
  3. witamy! wiesz jakie cuda Cię ominęły? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, niestety, już wiem :/

    OdpowiedzUsuń

A bardzo proszę, wyrzuć to z siebie.