27 lutego 2009
Dzień nie może być dobry jeżeli na dzień dobry sobie człowiek psiknie w oko perfumami. Nie próbujcie - nieco piecze. Bardzo piecze.
Poza tym jak się jest pieszym, to przemieszczanie się po mieście jest, że tak to ujmę, do bani. Prawie nikt nie pomyślał o usunięciu mokrej ciapy z chodników, dzięki czemu się nieśpiesznie brodzi. A to, co dostaje się do butów jest lodowato zimne.
I żali się człowiek w pracy: "Musiałam iść po wodzie."
Gretek (zmotoryzowana, niezorientowana): A czemu ty po wodzie chodzisz?
Ja: Bo jestem, kurde, Chrystus.
Temperatura wzrasta, a pogoda szaleje i robi się jak w garncu. Rano deszcz, potem śnieg, potem słońce, a potem to już jest ciemno i nie wiadomo.
Poza tym wczoraj złamałam kij od miotły przy odśnieżaniu balkonu, który powoli zamieniał się w basen o wymiarach olimpijskich.
Na koniec ostrzeżenie dla tych, co to lubią sobie tak bez bileciku pojeździć...

Oraz dla tych, co dzieci mają lub mieć będą:

Temperatura: 2°C
; do przerwy wielkanocnej 40 dni.