Nie za bardzo

13 marca 2009

Bycie słomianą wdową jest do dupy, że tak się dosadnie wyrażę.

4 komentarze:

  1. Cóż, nigdy takową nie byłem, ale wierzę na słowo.
    Z drugiej strony, bycie słomiany wdowcem jest w pytkę Zbysia. I gdzie tu równouprawnienie?

    A w jukeboksie jakieś chwasty Ci wyrosły. Może by tak coś na gitarach, hm?

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17:48

    E tam, wcale nie jest takie złe Nic nie musisz!! Ani gotować, ani podtykać pod nos,możesz siedzieć cały dzień w piżamce z tłustym włosiem na łepetynie i nikomu nic do tego!!
    A poza tym jest to bardzo higieniczne dla związku.
    Powiedziała to ta, co jej mąż prawie zawsze jest doma :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ingen21:23

    Może i jest do wiadomej części ciała, ale w tym wypadku - wróci i odsłomi :)
    pzdr:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ingen - a tak, tak... :)
    Izko - ja i tak nie podtykam i nie gotuję :P
    Marcinuz - jak pogoda się polepszy to chwasty zmienię w gitary. Chwilowo nie mam nastroju ;)

    OdpowiedzUsuń

A bardzo proszę, wyrzuć to z siebie.