
Wczoraj postanowiłam znaleźć choćby malusi, malusieńki ślad wiosny. W tym celu udałam się z psem do lasu.
W lesie znalazłyśmy:
1. puste puszki po piwie
2. puste butelki po piwie
3. puste butelki po winie
4. opakowania po czipsach
5. pety
6. błoto
7. błoto
8. błoto
Wiosny w lesie nie ma. Gdzie jest?
Oglądałam prognozę pogody. Do końca marca ma być zimno. I będzie śnieżek!

o, a ja zabrałem się za kupowanie roweru... niech sobie ta wiosna jaj nie robi, bo się wkurzę. na serio!
OdpowiedzUsuńno cóż. pogoda wystawia nas na próbę, ale za to ma okazje włożyć odnóża w moje urocze kalosze :D
OdpowiedzUsuńMasz kalosze, szczęściaro :)w przeciwieństwie do mnie.
OdpowiedzUsuńMarcinuz, z rowerów najbardziej przydatny będzie rower wodny :)
Dziękuję, Brittabello, poprawiłaś mi humor. Bardzo.
OdpowiedzUsuńPogoda masakryczna faktycznie, moim skromnym zdaniem szlagotwórcza wybitnie. Nie oglądam ostatnio tvn meteo, bo mam depresję.
OdpowiedzUsuńWidziałam jednak kawałek wiosny- w centrum Gliwic wysypało krokusami :) Takie fioletowo-żółte pędy nadziei - i jej się, mimo wszystko, trzymajmy;)
pzdr