Smętne przemyślenia w deszczowy wieczór... ze wspomaganiem (Sophia 5,99 za butelkę)


25 sierpnia 2006

Ostatnio coraz częsciej mam wrażenie, że ja naprawdę jestem kosmitką. Na co natrafię, to wydaje mi sie jakies głupie, albo dziwaczne, a większosci naszego społeczeństwa się podoba, a nawet bardzo i chcą więcej i więcej. Wczoraj wieczorem chciałam spędzić wieczór przed telewizorem, poszukiwałam czegos lekkiego, pozytywnego w temacie, nie za bardzo wymagającego intelektualnie, ale też nie debilizmu absolutnego. Byłam zmęczona i chciałam odpocząć po prostu. Niestety, niczego takiego telewizja kablowa nie oferowała, w zamian za to natknęłam się natomiast na:
1. Film o facetach i kobitach biegających w mundurach, z pełnym uzbrojeniem i malunkach na twarzy po lesie i ginących z rąk(?) strasznego aliena. Wytwórnia nie wydała za dużo pieniędzy na efekty specjalne - alien był niewidzialny. Dziękuję, tego nie chcę. Lecimy na inny kanał.
2. Program, w którym brzydcy Amerykanie na koszt dużej stacji telewizyjnej zmieniają swe marne i nic nie warte żywoty w życie pełne i szczęsliwe. Pewien wybranek losu (stacji) zostaje zaproszony do chirurga plastycznego, który pyta go o to, co mu poprawić. Pomyslicie wstrętny jak kartofel nos zmienić? Ha, nie! Uszy gigantyczne zmniejszyć? I to nie! Nie zgadujcie, powiem. Pan miał zmarszczkę na czole i już jej nie chciał. A młoda bibliotekarka nie chciała już policzków "jak chomik". Ech, poprzewracalo wam sie w d... posladkach od tego dobrobytu! Pstryk na inny kanał? Nieeee.... Idę spać. Nie lubię być traktowana jak debil.
Rano wstałam wesoła. Ale naiwnie kupiłam gazetę codzienną. I piję poranną kawkę i przeglądam sobie, a tam, jak zwykle "choroby, wojny, rozpacz". Nic pozytywnego. A Ingen chciała dostać wpis radosny na swoim blogu, ale nie dałam rady... Ale obiecuję udać się na kwarantannę prasową na jakies dwa, trzy dni i na pewno z głowy wyrzucę te czarne mysli... I cos radosnego napiszę.
A teraz dowiedziałam się, że "Piorun zabił w piątek w holenderskim mieście Vorden dwóch muzyków z pogrzebowej orkiestry, którzy stali pod drzewem na cmentarzu - poinformowała policja." Monty Python by nie wymyslił lepiej...
To ja zaraz idę spać. I proszę o jakies pozytywne sny, a nie te durnoctwa z zeszłej nocy. Nie mam siły intensywnie udzielać się we snie a potem być przytomna w pracy. A nasz klient nasz pannnnnnn....
To dobranoc...

3 komentarze:

  1. Zosia, pomimo parszywej ceny, to zacne wspomaganie:)
    Na pociechę po złych przezyciach kablowkowych i gazetowych: przyprawiona szczyptą cierpliwości i czasu możesz trafić na fantastyczna rzecz w telewizji nocą. Mowie z doswiadczenia, ktore sprawiło, ze mi ciut serca przybyło do tego medium - za sprawa TVP Kultura i filmu "Tillsammans" Moodysonna, ktory bylo mi dane zobaczyc. Czego i Tobie zyczę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z telewizją nocą sprawa ma się tak, że niestety, nie daję rady dotrwać... Najchętniej obejrzałabym coś w okolicach 21.30, a wtedy najczęściej na antenie rozrywka masowa, której nie neguję, często sama się na nią decyduję. Wkurza mnie po prostu fakt, że warte zobaczenia programy są po 23.00, kiedy ja już zazwyczaj padam na nos...

    OdpowiedzUsuń
  3. To tez niestety moge dopisac do swoich doswiadczen:( Inna sprawa, ze stresy skracaja mi nie tylko zycie ale i sen (przynajmniej ostatnio) - i dlatego w nocy trwam przed szklanym ekranem (choc nie przed tv trwam, o nie) :)
    Nocnego przymusowego czuwania oczywiscie nie zycze. Trzeba sie modlic o zmiane linii programowej tiwi(nierealne) albo zakupic magnetowid :)
    I dobrze sie wysypiać. Dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń

A bardzo proszę, wyrzuć to z siebie.