Nie ma o czym gadać...


27 wrzesnia 2006

Co tu dużo gadać, zaczęło się. Znów nie mamy czasu dla siebie, widujemy sie tylko wieczorami i to na króciutko, bo zawsze któres z nas padnie pierwsze. Na szczęscie przegadalismy to ostatnio bardzo dokładnie i doszlismy do wniosku, że trzeba to zmienić. Zmienimy na pewno, ta chwila jest coraz bliżej. Po miesiącach wahań i kombinowania jak zmienić obecną sytuację tu na miejscu, doszlismy do wniosku, że na to nie mamy ani czasu ani siły i nie widzimy sensu. Pewnie znajdą się osoby, które stwierdzą, że to najprostsze wyjscie, tak uciec teraz, kiedy jest najtrudniej, niektórzy pewnie stwierdzą, że to tylka taka moda, a my jak te barany robimy bez zastanowienia to, co robi większosć. Każdy ma prawo do swojego zdania. Każdy też ma prawo żyć tak, żeby mieć chociaż trochę czasu dla siebie i swoich najbliższych. A my nie mamy. I wcale nam się to nie podoba.
Od dwóch lat nie bylismy razem na wakacjach. Ponad rok temu spędzilismy dwa dni w Górach Swiętokrzyskich. Nie zanosi się na to, żebysmy mieli szansę na krótki wyjazd przed Bożym Narodzeniem. Jestesmy zmęczeni i rozżaleni, że nie możemy jednoczesnie zarabiać tyle, żeby nie umrzeć z głodu i żyć spokojnie, mając czas również na rzeczy nie związane z pracą.
Wizja zaciągnięcia kredytu na mieszkanie w bloku, perspektywa spłacania go przez najbliższe 25 lat i harowania po to, żeby móc te raty spłacić, bo na wiele więcej nie zostanie, jest dla mnie tak straszna, że nawet takiej opcji nie rozważam. Nie sądzę, że chęć mieszkania na przedmiesciach w niewielkim domu to tak wiele. Wiem, że nigdy nie będzie nas na to stać, jeżeli będziemy robić to, co robimy teraz.

Jesli wiesz, co chcę powiedzieć...

1 komentarz:

  1. Wiem, co chcesz powiedzieć. Pewnie trochę inaczej niż Ty, ale wiem...

    OdpowiedzUsuń

A bardzo proszę, wyrzuć to z siebie.