
25 sierpnia 2006
Ostatnio coraz częsciej mam wrażenie, że ja naprawdę jestem kosmitką. Na co natrafię, to wydaje mi sie jakies głupie, albo dziwaczne, a większosci naszego społeczeństwa się podoba, a nawet bardzo i chcą więcej i więcej. Wczoraj wieczorem chciałam spędzić wieczór przed telewizorem, poszukiwałam czegos lekkiego, pozytywnego w temacie, nie za bardzo wymagającego intelektualnie, ale też nie debilizmu absolutnego. Byłam zmęczona i chciałam odpocząć po prostu. Niestety, niczego takiego telewizja kablowa nie oferowała, w zamian za to natknęłam się natomiast na:
1. Film o facetach i kobitach biegających w mundurach, z pełnym uzbrojeniem i malunkach na twarzy po lesie i ginących z rąk(?) strasznego aliena. Wytwórnia nie wydała za dużo pieniędzy na efekty specjalne - alien był niewidzialny. Dziękuję, tego nie chcę. Lecimy na inny kanał.
2. Program, w którym brzydcy Amerykanie na koszt dużej stacji telewizyjnej zmieniają swe marne i nic nie warte żywoty w życie pełne i szczęsliwe. Pewien wybranek losu (stacji) zostaje zaproszony do chirurga plastycznego, który pyta go o to, co mu poprawić. Pomyslicie wstrętny jak kartofel nos zmienić? Ha, nie! Uszy gigantyczne zmniejszyć? I to nie! Nie zgadujcie, powiem. Pan miał zmarszczkę na czole i już jej nie chciał. A młoda bibliotekarka nie chciała już policzków "jak chomik". Ech, poprzewracalo wam sie w d... posladkach od tego dobrobytu! Pstryk na inny kanał? Nieeee.... Idę spać. Nie lubię być traktowana jak debil.
Rano wstałam wesoła. Ale naiwnie kupiłam gazetę codzienną. I piję poranną kawkę i przeglądam sobie, a tam, jak zwykle "choroby, wojny, rozpacz". Nic pozytywnego. A Ingen chciała dostać wpis radosny na swoim blogu, ale nie dałam rady... Ale obiecuję udać się na kwarantannę prasową na jakies dwa, trzy dni i na pewno z głowy wyrzucę te czarne mysli... I cos radosnego napiszę.
A teraz dowiedziałam się, że "Piorun zabił w piątek w holenderskim mieście Vorden dwóch muzyków z pogrzebowej orkiestry, którzy stali pod drzewem na cmentarzu - poinformowała policja." Monty Python by nie wymyslił lepiej...
To ja zaraz idę spać. I proszę o jakies pozytywne sny, a nie te durnoctwa z zeszłej nocy. Nie mam siły intensywnie udzielać się we snie a potem być przytomna w pracy. A nasz klient nasz pannnnnnn....
To dobranoc...